24 sie 2015

Część 2, Rozdział I

Perspektywa Claudie
Jak zauważyliście dużo się zmieniło od momentu, w którym związałam się ze Stefano. Była to bardzo ryzykowana decyzja, ponieważ mój ukochany miał dużo długów, które na dodatek ja muszę spłacać do dziś, ponieważ jego 200 złotych, które zarabia w biedronce by na to nie wystarczyło. Dlatego ja, chociaż mogę się poczuć dumna tym, że pracuję na kasie w Mconalds. Jednak teraz, można powiedzieć, że jestem szczęśliwa, iż jestem ze Stefano bez przerwy już 3 dni. Zwykle bił mnie już po jednej dobie, bo a to nie było obiadu na stole, a to przychodził z jakąś nową foczką i krzyczał na całą kamienicę "Zioło, drinki, napalone foczki". Raz by go odzyskać (przepraszam-odrzyskać) musiałam pozować naga i nieogolona by on mógł sobie ustawić nowe zdjęcie na gadu gadu, aby jego jedna znajoma-Nina Dobrev je zobaczyła. Nie wspomnę o tym, że ostatnio nawet kupił telefon za 200 zł z apratem 3 megapixele aby jego zdjęcia główne były lepszej jakości. Szasta tymi pieniędzmi na prawo i lewo, a potem musi mnie prosić o każdy grosz. Ale tak poza tym...to przecież jestem szczęśliwa.
Dziś zaprosił mnie na romantyczną kolację w jego kamienicy, ponieważ nie wiem czy wiecie, ale nie mieszkam z nim jeszcze. Wole swoją przyczepę, w dodatku tam jest Nicole, która zawsze mnie wesprze. No i jeżeli mam być szczera to nie chciałabym mieszkać ze Stefano. W jego mieszkaniu jest brudno, nie raz widziałam przelatującego szczura, jednak on za każdym razem mówi, że to norma i, że nie mam się czym przejmować.
Gdy po skończonej pracy dotarłam do jego kamienicy od razu zapukałam w drzwi mojego chłopaka, chciałam tam jak najszybciej wejść, ponieważ na dworze było zimno, a na dodatek padał śnieg. Na całe szczęście Stefano szybko otworzył i przywitał mnie gorącym uściskiem
-Cześć-odparłam cicho wieszając kurtkę i szalik na wieszaku.
-A co ja twoim kolegą jestem, że ty się tak do mnie odzywasz?-krzyknął tak głośno, że aż się go przestraszyłam. Ach, znowu te jego humorki...
-Nie rozumiem o co ci chodzi...-mruknęłam
-Po prostu mam cukrzyce szmaciaro od 40 lat, co jest w tym niezrozumiałego?-gdy wypowiedział te słowa uderzył ręką w ściane, jednak nic się nie stało, była ona i tak wystarczająco zniszczona.
-Stefano proszę przestań..-wyjęłam z torebki mały bukiecik i wręczyłam mu go-To dla ciebie kochanie, wiem że lubisz tulipany.
Gdy zobaczył jak wręczam mu kwiaty od razu na jego twarzy pojawił się mały uśmiech. Chwycił mnie momentalnie za rękę i zaprowadził w stronę kuchni. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po wejściu do niej to mały stoliczek, na którym leżał obdarty obrus w czerwono białą kratkę, a na nim dwie miski.
-Przygotowałem rosół..
-Och Stefano jesteś taki romantyczny-powiedziałam siadając do stolika. Nachyliłam się nad zupą i poczułam piękny zapach, a mianowicie zapach syr.
-Kochanie proszę powiedz mi jak zrobiłeś tę zupę, bardzo ładnie pachnie, jestem pod wrażeniem.
-A czy to ważne?! Ważne, że nie ma w niej pedofila, który mógłby zabić naszą u
córeczkę. Mam doskonały pomysł!
A on znowu o tym pedofilu, naprawdę czasami ten człowiek mnie przeraża.
-Co to za pomysł?- zapytałam, jednak sama nie wiem czy chciałam znać odpowiedź.
Mój chłopak chwycił mnie za rękę i zaprowadził wprost do sypialni. A właściwie to do salonu...bo tego nie można było nazwać sypialnią.
-Połóż się-powiedział stanowczo, a ja natychmiast wykonałam jego polecenie. Na chwilę zniknął, pewnie udał się do kuchni i jak się okazało nie myliłam się. W rękach trzymał talerz z zupą.
-Zamknij oczy i rozchmurz się.-tak jak poprzednie polecenie, również je wykonałam. Poczułam jak Stefano zaczyna ściągać mi skarpetki. Włożył rękę, prawdopodobnie do zupy, jednak wydawało mi się to dziwne. Zaczął masować moją stopę, ale dziwnym trafem jego ręką była mokra.
-Taki rosołowy masaż pozwoli ci się odprężyć-mruknął cicho.
--------------------------------------
Witam was po krótkiej przerwie. Jeżeli przeczytaliście rozdział, zostawcie ślad w komentarzu bądź na asku.

1 komentarz:

  1. ŚWIETNY TEKST, JAK CAŁA RESZTA TWOICH PIOSENEK, OBY TAK DALEJ < 3333333333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń