
Perspektywa Stefano
Uśmiechnąłem się do siebie. Nagle usłyszałem kroki. Odwróciłem się i zobaczyłem osobę, której nienawidzę najbardziej na tym pieprzonym świecie...
-Ubrałbyś się-powiedziała z ironią i jednocześnie patrzyła na moje ciało z obrzydzeniem jakbym był nie wiadomo kim.
-Mi mi mi mi mi mi na na na. Ju ar de mjusik in mi-zaśpiewałem wskazując na nią palcem i udając, że w jednej ręce mam mikrofon.
-Co ty robisz?-zapytała Dohota wyjmując z kieszeni 2 lustrzanki.
-Jak widzisz, trzymam się dzielnie swojego zdania i nie robię absolutnie nic, aby je kurwa naruszyć. Absolutnie kurwa nic.-odpowiedziałem patrząc na jej aparaty.-Co zamierzasz zrobić?
W tym momencie ujrzałem blask flesza. Dopiero teraz przypomniałem sobie, że przecież nie mam na sobie ubrań.
-To dla Claudie.
-Nie jesteśmy już razem, możesz robić co chcesz, jednakże mnie to nie wzruszy.-odpowiedziałem będąc w 100% pewny swojej decyzji.
-A to nowość.-powiedziała bez żadnej urazy i odeszła dalej chowając lustrzanki do swoich pojemnych kieszeni. Kurwa jak jej nienawidzę
-A i jeszcze jedno.-usłyszałem z daleka.-JEBIR!-wydarła się na całą ulicę i tym razem już poszła nie odwracając się.
Perspektywa Claudie
Od jakiejś godziny byłam już w przyczepie. Ku mojemu zdziwieniu nie zastałam w niej Dohoty. Trochę się o nią martwiłam i miałam nadzieję, że za niedługo wróci. Nagle drzwi otworzyły się z hukiem, a w nich stała oczywiście moja przyjaciółka. Do ręki chwyciła mop, który stał niedaleko wejścia.
-Światło zgaś, zamknij drzwi, na początek, na początek...
-Lejdi pank, puszczę ci, tylko nie z ostatnich płyt.-dokończyła Dohota, a ja dalej kontynuowałam
-Jedna z nas będzie dziś, nieprzytomna, nieprzytomna, jutro nam nie będzie wstyd, teraz tańcz nie mów nic.
-I niech stanie w miejscu jebir, nikt nie patrzy na mnie tak jak ty,niech się kręci cały świat, zawsze niech już będzie tak jak dziś...
-Stracisz czas ze mną dziś i pieniądze i pieniądze, życie trwa to nie film, nie da się przed końcem wyjść...
-Wiec zapalmy i wpadnijmy i wpadnijmy w melancholie zróbmy tak- w tym momencie Dohota wyjęła camela i zapaliła go po czym poczęstowała również mnie.
-Żeby nic nie zapomnieć z tego nic.-skończyłam śmiejąc się sama z siebie.-Gdzie byłaś?
-Lepiej zapytaj kogo spotkałam.-w tym momencie wyjęła aparat i zaczęła pokazywać mi sprośne zdjęcia Stefano.
-Nie...
-Tak.
-Nie...
Dohota odłożyła aparaty na półkę gdzie było już ich chyba z 20. No ale to chyba nie nasza wina, że interesowałyśmy się fotografią? No właśnie.
-Będzie tak chodził przez całą noc.
-Jak to?-zapytałam nic nie rozumiejąc
-Może dlatego, że zabrałam mu ubrania?-powiedziała z sarkazmem
-Masz je?-uśmiechnęłam się łobuzersko
-A jak myślisz?-na twarzy Dohoty również pojawił się przebiegły uśmieszek.
-Pokazuj.
Przyjaciółka wzięła swoją torbę, a następnie wyrzuciła całą jej zawartość na podłogę
-Nie wspomnę nawet o tym, że wisisz mi porządne wypranie torby.
-Nie przesadzaj...-mruknęłam-Ale dobra.
Dohota zaczęła grzebać w kieszeniach od spodni Stefano, a następnie wyjęła z nich całą zawartość. Moim oczom ukazał się zapakowany, złoty pierścionek.
-To twoje?-zapytała Dohota przyglądając się części biżuterii.-A to co?-w tym momencie myślałam, że zaraz zemdleję. Trzymała w rękach czarny...
-Zawsze mógł Cię zabić nożem, jak każdego pedofila, który chciał zabić wasze dziecko, którego nie macie.
W tym momencie zaczęłam się bać.
------------
Musiałam nadać tępo akcji.
Jest źle bo nadal nie czuje 1/2 prawej połowy twarzy.
To całkiem śmieszne.
Trolololo
Lalalalala

Tak do Dohota i camel.
Do następnego <3
-A to nowość.-powiedziała bez żadnej urazy i odeszła dalej chowając lustrzanki do swoich pojemnych kieszeni. Kurwa jak jej nienawidzę
-A i jeszcze jedno.-usłyszałem z daleka.-JEBIR!-wydarła się na całą ulicę i tym razem już poszła nie odwracając się.
Perspektywa Claudie
Od jakiejś godziny byłam już w przyczepie. Ku mojemu zdziwieniu nie zastałam w niej Dohoty. Trochę się o nią martwiłam i miałam nadzieję, że za niedługo wróci. Nagle drzwi otworzyły się z hukiem, a w nich stała oczywiście moja przyjaciółka. Do ręki chwyciła mop, który stał niedaleko wejścia.
-Światło zgaś, zamknij drzwi, na początek, na początek...
-Lejdi pank, puszczę ci, tylko nie z ostatnich płyt.-dokończyła Dohota, a ja dalej kontynuowałam
-Jedna z nas będzie dziś, nieprzytomna, nieprzytomna, jutro nam nie będzie wstyd, teraz tańcz nie mów nic.
-I niech stanie w miejscu jebir, nikt nie patrzy na mnie tak jak ty,niech się kręci cały świat, zawsze niech już będzie tak jak dziś...
-Stracisz czas ze mną dziś i pieniądze i pieniądze, życie trwa to nie film, nie da się przed końcem wyjść...
-Wiec zapalmy i wpadnijmy i wpadnijmy w melancholie zróbmy tak- w tym momencie Dohota wyjęła camela i zapaliła go po czym poczęstowała również mnie.
-Żeby nic nie zapomnieć z tego nic.-skończyłam śmiejąc się sama z siebie.-Gdzie byłaś?
-Lepiej zapytaj kogo spotkałam.-w tym momencie wyjęła aparat i zaczęła pokazywać mi sprośne zdjęcia Stefano.
-Nie...
-Tak.
-Nie...
Dohota odłożyła aparaty na półkę gdzie było już ich chyba z 20. No ale to chyba nie nasza wina, że interesowałyśmy się fotografią? No właśnie.
-Będzie tak chodził przez całą noc.
-Jak to?-zapytałam nic nie rozumiejąc
-Może dlatego, że zabrałam mu ubrania?-powiedziała z sarkazmem
-Masz je?-uśmiechnęłam się łobuzersko
-A jak myślisz?-na twarzy Dohoty również pojawił się przebiegły uśmieszek.
-Pokazuj.
Przyjaciółka wzięła swoją torbę, a następnie wyrzuciła całą jej zawartość na podłogę
-Nie wspomnę nawet o tym, że wisisz mi porządne wypranie torby.
-Nie przesadzaj...-mruknęłam-Ale dobra.
Dohota zaczęła grzebać w kieszeniach od spodni Stefano, a następnie wyjęła z nich całą zawartość. Moim oczom ukazał się zapakowany, złoty pierścionek.
-To twoje?-zapytała Dohota przyglądając się części biżuterii.-A to co?-w tym momencie myślałam, że zaraz zemdleję. Trzymała w rękach czarny...
-Zawsze mógł Cię zabić nożem, jak każdego pedofila, który chciał zabić wasze dziecko, którego nie macie.
W tym momencie zaczęłam się bać.
------------
Musiałam nadać tępo akcji.
Jest źle bo nadal nie czuje 1/2 prawej połowy twarzy.
To całkiem śmieszne.
Trolololo
Lalalalala

Tak do Dohota i camel.
Do następnego <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz