8 wrz 2015

Część 2, Rozdział VII


Perspektywa Claudie
-Co?... 
Złapałam w moje dwie spocone dłonie jedną ze swoich zadbanych syr. Zaczęłam ją głaskać, nie mogąc uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałam.
-Jak to w szpitalu?-spytałam zdziwiona.
-Nie wiem dokładnie o co chodzi, myślę, że sama musisz pojechać tam i dowiedzieć się o co chodzi.
-Racja, zadzwonię później.-rozłączyłam się i pobiegłam bez chwili zastnowienia do samochodu, nie mówiąc nic Dohocie. Mój mały słodki Stefano leży w szpitalu. To pewnie moja wina, pewnie zrobiło mu się przykro, że byłam na niego zła z powodu takiego, że mnie zdradził. Powinnam mu wszystko wybaczyć tak jak zawsze, ponieważ on jest najromantyczniejszym człowiekiem na ziemi i nigdy się z nim nie nudzę.
Jadąc samochodem zdążyłam oczywiście wjebać się w drzewo, może dlatego, że nie mam prawa jazdy i ukradłam samochód Dohocie, która zakupiła go tylko po to by urządzać w nim tzw "samochodowe karaoke". Rozjebałam cały bagażnik, ale przecież moja miesięczna pensja 200 zł starczy na to by zapłacić za naprawdę samochodu. Cieszę się tak szczerze mówiąc, że mieszkam w kraju, w którym średnie zarobki na miesiąc są jedne z najwyższych w całej Europie. Włączyłam radio dla uspokojenia nerwów. Akurat leciała jedna z moich ulubionych piosenek.
-Je veux ton amour, et je veux ta revenge, je veux ton amour*1...aj dont łona bi freeendsss...
Uśmiechnęłam się na samą myśl starego hitu Lady Gagi. Wcisnęłam syrą gaz, aby szybciej dojechać na miejsce.
Weszłam szybko do szpitala, nie pytając się nikogo o zdanie wpierdoliłam się do sali, w której był Stefano, mimo że jakiś goryl na mnie krzyczał, że teraz nie można, ale i tak weszłam, w końcu dla mojego aniołka wszystko.
-Stefano!-krzyknęłam widząc leżącego go tak samotnie.
-Odejdź Claudie...jeszcze się zarazisz.-mruknął ledwo słyszalnie
-O co ci chodzi? Przecież musimy porozmawiać...
-Wyjdź ty kurwiszonko!-krzyknął, na co moje włosy na rękach stanęły dęba. 
-Aj łont jor low end twojego rewanżu, ponieważ ja i ty napisalibyśmy dobry romans...-zamruczałam, mając nadzieję, że w końcu poprawi mi się humor.
-Słuchaj, mam rozmowę, którą sam napisałem, jak nazwałaś mnie jebanym jebańcem i chciałaś żebym zdechł, jak pies, jak krowa, jak każde stworzenie na ziemi. 
-Nie mówiłam tak...
-Znam ten scenariusz Claudia..-zanucił
-Musisz mi powiedzieć o co chodzi.
Chwyciłam jego malutkie, drobniutkie rączki, które chwile później muskałam kciukiem. Zaczęłam je delikatnie całować, wiedząc, że mój słodki Stefano się przy tym odpręża.
-I want your ugly...I want your disease*2-mój ukochany lekko skrzywił się na te słowa, ale po kilku chwilach odwrócił wzrok, więc nie mogłam wyczytać nic z jego pięknej twarzy.
-Powiedz coś..-spojrzałam na niego z błagalnym wyrazem twarzy.
I wtedy zadzwonił mój telefon. Po całej sali rozbiegła się piosenka "Nothing like us", dlatego specjalnie podgłośniłam dzwonek, aby wszyscy mogli to dokładniej usłyszeć i podziwiać tą wspaniałą, współczesną muzykę. Od razu się rozłączyłam, ponieważ ten czas chciałam spędzić ze Stefano. Wpatrywałam się w niego przez jakieś 10 minut, jak i nie dłużej.
-Jestem w ciąży, Claudia...

*1 Pragnę twojej miłości, pragnę się zemścić, pragnę twojej love
*2 Pragnę twojej brzydoty i choroby

---------------------------------
Ojej!
Rozdział w ciągu dni roboczych!
Też jestem zaskoczona.
Ogólnie to myślę czy nie przywrócić jakiejś postaci albo czy nie dodać nowej, więc jak ktoś ma jakąś specjalną propozycję, to piszcie na asku.
Dobranoc

6 wrz 2015

Część 2, Rozdział VI




Perspektywa Claudie
Wstałam wcześnie rano. Przyznam, że w nocy nie mogłam zasnąć, wczorajszy dzień był dla mnie zbyt ciężki. Stefano chciał mnie zabić? To pytanie męczyło mnie bez przerwy. A jeżeli nie mnie, to kogo? Fakt, nie zachowywał się normalnie, ale to nie znaczyło od razu, że mógłby być mordercą. W końcu znałam go tyle lat, a jedyne co mógł zrobić drugiej osobie to wsadzić jej nóż w brzuch albo ewentualnie w serce, czasami też szarpał się z pedofilami, ale oprócz tego przecież wszystko było w porządku. Tak jak cały on i jego racjonalne podejście do życia i całego świata. Na śniadanie zrobiłam sobie zupkę chińską, ponieważ podstawą było dla mnie zdrowe odżywianie. Usiadłam na kanapie, włączyłam telewizor nie mogąc przegapić powtórki Warsaw Shore.
-Ach...Ten Trybson jest taki inteligentny...szkoda, że muszą już odchodzić z programu, jednak oczywiste jest to, że ważniejsza jest dla nich ich mała córeczka.-mruknęłam. -I ma taką mądrą żonę...sama chciałabym taka być.
Nie mogąc dłużej zachwycać się zwykłymi ludźmi, włączyłam TVN, gdzie akurat leciał Mam talent. W tej samej chwili do salonu weszła Dohota. Tak, mamy salon, w końcu dostajemy dofinansowanie od firmy "Pomóż biednym dzieciom w gimnazjum, które zachodzą w ciążę". Nie, żeby któraś z nas była w ciąży, po prostu lubimy dostawać pieniądze. 
-Co oglądasz?-zapytała siadając koło mnie.
-A nic szczególnego, po prostu wciąż nie mogę zapomnieć o tym co wczoraj odkryłyśmy.-odparłam ze smutkiem w głosie.
-Ej, patrz on wygląda jak Stefano!-pokazała swą syrą w stronę telewizora śmiejąc się w niebo głosy.
Jednak moją uwagę przykuł telewizor. Na początku myślałam, że się przewidziałam, ale z każdą dłuższą chwilą wiedziałam...
że to jest on.
Stefano poszedł do mam talent. 
Energicznie chwyciłam swą nieogoloną dłonią za pilot i wyłączyłam telewizor.
-Nie jestem w stanie oglądać tego, jak on robi z siebie pośmiewisko!-wykrzyczałam na cały dom.
-Dopiero teraz to zauważyłaś?-zapytała, a ja poczułam na swoim policzku uderzenie od spoconej syry mojej przyjaciółki.
-Uderzyłaś mnie ty kurwo!-warknęłam z poirytowaniem
-Nie uderzyłam cię!
I w tym momencie zadzwonił telefon. Spojrzałam na wyświetlacz komórki i nie myliłam się. Był to Cristiano. Bez wahania odebrałam, mówiąc swym pięknym głosem koczkodana:
-Halo?
-Czy to nasz Stefano w telewizji? Nie wierzę, że mu na to pozwoliłaś.-w tle usłyszałam plusk wody-Kurwa sorry...
-Zadzwoń do mnie jak przestaniesz mieć problemy ze sraniem, bo na razie to sam lepszy nie jesteś.-odparłam
-Jeszcze niedawno nakładałaś sobie moje gówno na skórę by polepszyć jej kondycję, więc nie pieprz teraz, że masz na moje kloce wyjebane
-Słuchaj, to było zanim, zacząłeś się zajmować nielegalną dostawą kloców i rozpocząłeś swój własny biznes, kończąc umowę ze mną.
-Będziesz mi to wypominać do końca życia, że wole seksowne foczki w skąpej bieliźnie?
-O ile się nie mylę, to jesteś kobietą, więc powinieneś zmienić swą orientację. Czego chcesz?-powiedziałam z nutką sarkazmu.
-Gdybyś dała mi powiedzieć, może byś się dowiedziała, że twój Stefano wylądował w szpitalu, ponieważ został pobity przez jakiegoś gangstera.
-Co?...

----------
Zaczyna się okres, w którym myślę więcej niż powinnam. Uczcie się pilnie. Pozdrawiam wszystkich moich kochanych pupciów. Najgorzej jest w nocy kiedy mój mózg tworzy jakieś dziwne historie.
Jutro do 17 także...czuję, że się starzeję.;)