Następnego dnia rano...
Perspektywa Stefano
Nie pamiętam dokładnie wczorajszej nocy...jedynie jakieś urywki, ale nie obchodziło mnie to zbytnio. To dziś miał być mój wielki dzień. Sława, uwielbienie i pieniądze. Na tej ostatniej rzeczy zależało mi najbardziej. Jechałem właśnie moim czerwonym bmw na przesłuchania do mam talent. Byłem mocno podekscytowany, ale zarówno pewny siebie. Wiedziałem, że muszę dać z siebie wszystko. Zrobić to dla moich bliskich.
Kiedy dotarłem do miejsca moim oczom ukazał się wielki budynek. Większy od mojej kamienicy. Nigdy nie widziałem tak dużego pomieszczenia. Pchnąłem szklane drzwi i poszedłem się zapisać na casting.
***
Za kilka minut miałem wychodzić. Zobaczyłem dwójkę ludzi, których widziałem pierwszy raz na oczy. Przedstawili się-był to Szymon Hołownia i Marcin Prokop. Jeden z nich był naprawdę wysoki, zdaję mi się, że właśnie ten Szymon.
-Jak się czujesz?-spytał jeden z nich
-Hehe zajebiście-odpowiedziałem będąc przekonanym, że przejdę do następnego etapu.
-Grunt to dobre nastawienie.-powiedział drugi.
-Zapraszamy na scenę!-oznajmił jeden z operatorów.
Ruszyłem więc od czasu do czasu sobie kicnąłem, aż w końcu znalazłem się w odpowiednim miejscu.
-Siemano ludzicha!-krzyknąłem na cały głos.
-Zapowiada się świetnie.-odpowiedziała brunetka siedząca po lewej stronie.
-Przedstaw się i powiedz co nam dzisiaj zaprezentujesz.-odpowiedziała druga, która siedziała po prawej stronie. Nie mam pojęcia kim są ci ludzie...
-Nazywam się Stefano Muczo Bułeczka, przyjechałem ze Świnoujścia i dzisiaj zaśpiewam.
-A ile masz lat?-mruknął facet siedzący po środku
-21 chuju-spojrzałem na niego z irytacją
-Co zaśpiewasz?-znów odezwała się brunetka.
-A chuj cie to tak interesuje, poczekać nie możesz? Może lepiej zacznijmy już...
Jakiś człowiek podał mi mikrofon a ja uśmiechnąłem się wiedząc, że za chwilę zacznie się to na co tak długo czekałem. Muzyka...
-Nigdyyyy...nie pomyślałbym, że mnie...spotka miłość, którą kochać chce..teeeej której zabroniony ja i ona mi też, mój stróż widział to inaczej ułożył piękną bajkę w której już...księżniczce jestem przeznaczony...ale ty nie jesteś nią...to nie jesteś tyy....
Snem było życie....dopóki ty....nie pojawiłaś..się wtedy w nim...obudzić chce się wreszcie lecz, nie jestem pewieen aaaa czy...też chcesz...Wiem że...ty też masz króla...myśl że, ohou..nie znałem bólu jakim jest myśl że ja nim być nie mogę nasze bajki różnia się..lecz serce jedno jest...snem było życie..dopóki ty...yeah...huouhu...yeahhh...yeahh...yeahhh...yeeeeee...o baby babyy babyy lajk juu..o baby...moje ty babyyy...moje piękne baby....
Aż muzyka się skończyła. Byłem z siebie cholernie dumny, że się nie poddałem. Zastała cisza. Nieprzyjemna cisza. Wszyscy milczeli.
-A więc...Agustin może ty coś powiesz-mruknęła blondynka
-Ym...e....ę...to może Małgosiu ty coś powiesz.-ledwo co wydukał, jak się zdaje Agustin
-Heh...to może ty coś powiesz Agnieszko...
O co im chodzi? Naprawdę byłem aż tak rewelacyjny?
-Było bardzo nieczysto..tekst w pewnym momencie przestał mieć jakikolwiek sens.
-Kurwa pierdole was!-krzyknąłem do mikrofonu, rozebrałem się.
-This kitten got your tongue tied in knots, I see Spit it out ‘cause I'm dying for company-śpiewałem moją ulubioną piosenke Britney Spears.
Zacząłem schodzić niżej do jurorów ocierając się o schodki, które do nich prowadziły.
-Aj kent tejk it tejk it tejk noł mor...newer felt lajk felt lajk dis biforr...kom on get mi get mi on de flor, didżej łocz ju łocz ju łot ju łejting for?
Skakałem po jurorach w niejednoznacznych pozycjach. Nagle jeden wstał i zaczął uciekać. Ja bez zastanowienia zacząłem go gonić nadal śpiewając.
-O o o o o o! O o o o o o o o!-śpiewałem dalej-O o o o o o o o o o o !
-Ochrona!-krzyknął jedne z jurorów po czym wyniosła mnie dwójka ochroniarzy.
W oczach miałem łzy...jak oni mogli mnie tak potraktować...
------
Musiałam dodać ten rozdział dziś.
Co nie zmienia faktu.
A od poprzedniego rozdziału nic się nie zmieniło.
Wciąż nie czuję połowy prawej strony twarzy.
Aczkolwiek czuję poprawę.
Tralalala <3