29 sie 2015

Informacja


Witajcie kochani, przychodzę do was z pewną informacją, a mianowicie: rozdziały nie będą się pojawiać tak często, będzie to cud jeżeli pojawią się raz na tydzień, ale postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy. Ja nie wiem jak wy to możecie czytać, to jest najdziwniejsze co miałam okazję pisać w swoim życiu. A im dziwniejsze, tym dłużej się pisze. Zazwyczaj rozdziały pisałam w nocy, bo wtedy się mogłam skupić, a nie liczę na to skupienie w normalnym
biegu
życia.
Tak, zmieniłam pierwszą piosenkę specjalnie dla mojego bracira. Miłego słuchania bracirku ♥
..........

26 sie 2015

Część 2, Rozdział V



Następnego dnia rano...
Perspektywa Stefano
Nie pamiętam dokładnie wczorajszej nocy...jedynie jakieś urywki, ale nie obchodziło mnie to zbytnio. To dziś miał być mój wielki dzień. Sława, uwielbienie i pieniądze. Na tej ostatniej rzeczy zależało mi najbardziej. Jechałem właśnie moim czerwonym bmw na przesłuchania do mam talent. Byłem mocno podekscytowany, ale zarówno pewny siebie. Wiedziałem, że muszę dać z siebie wszystko. Zrobić to dla moich bliskich.
Kiedy dotarłem do miejsca moim oczom ukazał się wielki budynek. Większy od mojej kamienicy. Nigdy nie widziałem tak dużego pomieszczenia. Pchnąłem szklane drzwi i poszedłem się zapisać na casting.
***
Za kilka minut miałem wychodzić. Zobaczyłem dwójkę ludzi, których widziałem pierwszy raz na oczy. Przedstawili się-był to Szymon Hołownia i Marcin Prokop. Jeden z nich był naprawdę wysoki, zdaję mi się, że właśnie ten Szymon.
-Jak się czujesz?-spytał jeden z nich
-Hehe zajebiście-odpowiedziałem będąc przekonanym, że przejdę do następnego etapu.
-Grunt to dobre nastawienie.-powiedział drugi.
-Zapraszamy na scenę!-oznajmił jeden z operatorów.
Ruszyłem więc od czasu do czasu sobie kicnąłem, aż w końcu znalazłem się w odpowiednim miejscu.
-Siemano ludzicha!-krzyknąłem na cały głos.
-Zapowiada się świetnie.-odpowiedziała brunetka siedząca po lewej stronie.
-Przedstaw się i powiedz co nam dzisiaj zaprezentujesz.-odpowiedziała druga, która siedziała po prawej stronie. Nie mam pojęcia kim są ci ludzie...
-Nazywam się Stefano Muczo Bułeczka, przyjechałem ze Świnoujścia i dzisiaj zaśpiewam.
-A ile masz lat?-mruknął facet siedzący po środku
-21 chuju-spojrzałem na niego z irytacją
-Co zaśpiewasz?-znów odezwała się brunetka.
-A chuj cie to tak interesuje, poczekać nie możesz? Może lepiej zacznijmy już...
Jakiś człowiek podał mi mikrofon a ja uśmiechnąłem się wiedząc, że za chwilę zacznie się to na co tak długo czekałem. Muzyka...
-Nigdyyyy...nie pomyślałbym, że mnie...spotka miłość, którą kochać chce..teeeej której zabroniony ja i ona mi też, mój stróż widział to inaczej ułożył piękną bajkę w której już...księżniczce jestem przeznaczony...ale ty nie jesteś nią...to nie jesteś tyy....
Snem było życie....dopóki ty....nie pojawiłaś..się wtedy w nim...obudzić chce się wreszcie lecz, nie jestem pewieen aaaa czy...też chcesz...Wiem że...ty też masz króla...myśl że, ohou..nie znałem bólu jakim jest myśl że ja nim być nie mogę nasze bajki różnia się..lecz serce jedno jest...snem było życie..dopóki ty...yeah...huouhu...yeahhh...yeahh...yeahhh...yeeeeee...o baby babyy babyy lajk juu..o baby...moje ty babyyy...moje piękne baby....
Aż muzyka się skończyła. Byłem z siebie cholernie dumny, że się nie poddałem. Zastała cisza. Nieprzyjemna cisza. Wszyscy milczeli.
-A więc...Agustin może ty coś powiesz-mruknęła blondynka
-Ym...e....ę...to może Małgosiu ty coś powiesz.-ledwo co wydukał, jak się zdaje Agustin
-Heh...to może ty coś powiesz Agnieszko...
O co im chodzi? Naprawdę byłem aż tak rewelacyjny?
-Było bardzo nieczysto..tekst w pewnym momencie przestał mieć jakikolwiek sens.
-Kurwa pierdole was!-krzyknąłem do mikrofonu, rozebrałem się. 
-This kitten got your tongue tied in knots, I see Spit it out ‘cause I'm dying for company-śpiewałem moją ulubioną piosenke Britney Spears.
Zacząłem schodzić niżej do jurorów ocierając się o schodki, które do nich prowadziły.
-Aj kent tejk it tejk it tejk noł mor...newer felt lajk felt lajk dis biforr...kom on get mi get mi on de flor, didżej łocz ju łocz ju łot ju łejting for?
Skakałem po jurorach w niejednoznacznych pozycjach. Nagle jeden wstał i zaczął uciekać. Ja bez zastanowienia zacząłem go gonić nadal śpiewając.
-O o o o o o! O o o o o o o o!-śpiewałem dalej-O o o o o o o o o o o !
-Ochrona!-krzyknął jedne z jurorów po czym wyniosła mnie dwójka ochroniarzy. 
W oczach miałem łzy...jak oni mogli mnie tak potraktować...
------
Musiałam dodać ten rozdział dziś. 
Co nie zmienia faktu.
A od poprzedniego rozdziału nic się nie zmieniło.
Wciąż nie czuję połowy prawej strony twarzy.
Aczkolwiek czuję poprawę.
Tralalala <3

Część 2, Rozdział IV

Perspektywa Stefano
Uśmiechnąłem się do siebie. Nagle usłyszałem kroki. Odwróciłem się i zobaczyłem osobę, której nienawidzę najbardziej na tym pieprzonym świecie...
-Ubrałbyś się-powiedziała z ironią i jednocześnie patrzyła na moje ciało z obrzydzeniem jakbym był nie wiadomo kim.
-Mi mi mi mi mi mi na na na. Ju ar de mjusik in mi-zaśpiewałem wskazując na nią palcem i udając, że w jednej ręce mam mikrofon.
-Co ty robisz?-zapytała Dohota wyjmując z kieszeni 2 lustrzanki. 
-Jak widzisz, trzymam się dzielnie swojego zdania i nie robię absolutnie nic, aby je kurwa naruszyć. Absolutnie kurwa nic.-odpowiedziałem patrząc na jej aparaty.-Co zamierzasz zrobić?
W tym momencie ujrzałem blask flesza. Dopiero teraz przypomniałem sobie, że przecież nie mam na sobie ubrań.
-To dla Claudie.
-Nie jesteśmy już razem, możesz robić co chcesz, jednakże mnie to nie wzruszy.-odpowiedziałem będąc w 100% pewny swojej decyzji.
-A to nowość.-powiedziała bez żadnej urazy i odeszła dalej chowając lustrzanki do swoich pojemnych kieszeni. Kurwa jak jej nienawidzę
-A i jeszcze jedno.-usłyszałem z daleka.-JEBIR!-wydarła się na całą ulicę i tym razem już poszła nie odwracając się.

Perspektywa Claudie
Od jakiejś godziny byłam już w przyczepie. Ku mojemu zdziwieniu nie zastałam w niej Dohoty. Trochę się o nią martwiłam i miałam nadzieję, że za niedługo wróci. Nagle drzwi otworzyły się z hukiem, a w nich stała oczywiście moja przyjaciółka. Do ręki chwyciła mop, który stał niedaleko wejścia.
-Światło zgaś, zamknij drzwi, na początek, na początek...
-Lejdi pank, puszczę ci, tylko nie z ostatnich płyt.-dokończyła Dohota, a ja dalej kontynuowałam
-Jedna z nas będzie dziś, nieprzytomna, nieprzytomna, jutro nam nie będzie wstyd, teraz tańcz nie mów nic.
-I niech stanie w miejscu jebir, nikt nie patrzy na mnie tak jak ty,niech się kręci cały świat, zawsze niech już będzie tak jak dziś...
-Stracisz czas ze mną dziś i pieniądze i pieniądze, życie trwa to nie film, nie da się przed końcem wyjść...
-Wiec zapalmy i wpadnijmy i wpadnijmy w melancholie zróbmy tak- w tym momencie Dohota wyjęła camela i zapaliła go po czym poczęstowała również mnie.
-Żeby nic nie zapomnieć z tego nic.-skończyłam śmiejąc się sama z siebie.-Gdzie byłaś?
-Lepiej zapytaj kogo spotkałam.-w tym momencie wyjęła aparat i zaczęła pokazywać mi sprośne zdjęcia Stefano.
-Nie...
-Tak.
-Nie...
Dohota odłożyła aparaty na półkę gdzie było już ich chyba z 20. No ale to chyba nie nasza wina, że interesowałyśmy się fotografią? No właśnie.
-Będzie tak chodził przez całą noc.
-Jak to?-zapytałam nic nie rozumiejąc
-Może dlatego, że zabrałam mu ubrania?-powiedziała z sarkazmem
-Masz je?-uśmiechnęłam się łobuzersko
-A jak myślisz?-na twarzy Dohoty również pojawił się przebiegły uśmieszek.
-Pokazuj.
Przyjaciółka wzięła swoją torbę, a następnie wyrzuciła całą jej zawartość na podłogę
-Nie wspomnę nawet o tym, że wisisz mi porządne wypranie torby.
-Nie przesadzaj...-mruknęłam-Ale dobra.
Dohota zaczęła grzebać w kieszeniach od spodni Stefano, a następnie wyjęła z nich całą zawartość. Moim oczom ukazał się zapakowany, złoty pierścionek.
-To twoje?-zapytała Dohota przyglądając się części biżuterii.-A to co?-w tym momencie myślałam, że zaraz zemdleję. Trzymała w rękach czarny...
-Zawsze mógł Cię zabić nożem, jak każdego pedofila, który chciał zabić wasze dziecko, którego nie macie.
W tym momencie zaczęłam się bać.

------------
Musiałam nadać tępo akcji.
Jest źle bo nadal nie czuje 1/2 prawej połowy twarzy.
To całkiem śmieszne.
Trolololo
Lalalalala

Tak do Dohota i camel.
Do następnego <3

25 sie 2015

Część 2, Rozdział III



Perspektywa Claudie
Moim marzeniem było zasnąć we własnym łóżku. Niestety droga do mojej przyczepy wydawała się tak długa, że myślałam, że nie dojdę. W pewnym momencie poczułam dosłownie jak ktoś się na mnie rzucał. Od razu rozpoznałam ten zapach 
-Jestem wampirem, teraz już nie uciekniesz.
Odepchnęłam natychmiastowo chłopaka od siebie wiedząc, że dzisiejszy powrót do domu może mi się znacznie przedłużyć.
-Kurwa Stefano o co ci chodzi?
Momentalnie przyciągnął mnie do ciebie. Jęknęłam cicho z zaskoczenia i dokładnie zmierzyłam go wzrokiem. On jednak to zignorował i wbił zęby w moją szyję.
-Popierdoliło cię?

Perspektywa Stefano
Wiedziałem, że ją tu znajdę. Chuj, może ją zdradziłem, jednak nie oznacza to, że będzie mnie bezczelnie idiotka zostawiać. To ja tutaj ustalam zasady gry, a ona nie ma prawa mi się sprzeciwiać. Wpiłem bez zastanowienia się w jej skórę, przypominając sobie jej smak oraz zapach. Powoli zaczynałem wszystkie żałować. Fakt, byłem lekko wstawiony, ale kontrolowałem co się dzieje, nie byłem pijany. Lubiłem ją atakować. Lubiłem atakować każdą dziewczynę, One wtedy błagalnie patrzyły na mnie wzrokiem, a ja czerpałem energię z ich cierpienia. Błagały o litość, a ja nigdy jej im nie dawałem. Dopiero gdy dostałem to czego chciałem. Mimo wszystko czułem, że nie mogę być wierny jednej dziewczynie

**Wspomnienie**
-Siedziałem z Simonem na łóżku. Nie wiem jakim cudem znalazł się u mnie w domu, jednak imponowało mi jego zachowanie. Był rozebrany. Dziwnie się czułem, ale w końcu był to chłopak. Rozebrał się przede mną rozumiesz, Claudie?!
Wykrzyczałem jednak ona jedyne co to siedziała przestraszona jakbym zrobił jej coś strasznego. Nachyliłem się na nią, a ona jedyne co zrobiła to mnie odepchnęła.
-Stefano znowu mnie zdradziłeś...
W jej oczach zobaczyłem ból i przerażenie. Nie mogłem na to patrzeć
-Może lepiej byś się czuła gdybym umarł?-zapytałem, a ta jedynie spojrzała na mnie z irytacją. 
Jebnąłem cicho bąka z myślą, że nie zauważy...
-Idź się wysraj jak masz takie problemy-odparła cicho, jednak stanowczym tonem.
-To nie ja siadam na głośnikach gruba beko.-odgryzłem się z uśmiechem na twarzy
-Zamieniasz się w Dohotę...ale ona przynajmniej mnie nie zdradza...
**Koniec wspomnienia**

-Puść mnie!-z zamyśleń wyrwał mnie piskliwy głos Claudie.
-Nazwałaś mnie jebanym jebańcem, chciałaś żebym umarł...-skłamałem, jednak nie mogłem jej się teraz do tego przyznać.
-O czym ty mówisz? Puść mnie!
Nie miałem ochoty dalej na nią patrzeć. Ona mi o wszystkim przypominała. Puściłem ją, uciekła, a ja poszedłem w przeciwną stronę, wspominając moje życie...
Mój dziadek umarł 3 razy...nawet nie wiecie co to znaczy przeżywać 3 razy czyjąś śmierć, pisać o tym wszystkim i słuchać jak to wszyscy mi współczują.
-Znam ten scenariusz..-zaśpiewałem do siebie.-Kiedy jak teraz-kontynuowałem-Nie będziesz jutro czuć, nie nie.-pokręciłem palcem w rytmie muzyki.
Zdjąłem koszulkę i rzuciłem ją na chodnik. Zacząłem krzyczeć i śpiewać na wszystkie strony świata.
-Kos plejers gona plej plej plej, hejters gona hejt hejt hejt, ajm dżos gona szejk szejk szejk-zakręciłem swym tyłeczkiem i dopiero po chwili zorientowałem się co robie.
-Kurwa. Zapomniałem o najważniejszym.
Rozebrałem się do naga i wyjąłem z kieszeni od moich spodni młotek i zacząłem go delikatnie lizać.
-Aj kem in lajk e reking bol...
Uśmiechnąłem się do siebie. Nagle usłyszałem kroki. Odwróciłem się i zobaczyłem osobę, której nienawidzę najbardziej na tym pieprzonym świecie..

------
Witajcie przychodzę do was z kolejnym rozdziałem, ponieważ deszcz zdecydowanie sprzyja historii Stefano i Claudie.

Część 2, Rozdział II



Perspektywa Claudie
W tym momencie nie myślałam trzeźwo. Stefano działał na mnie jak żaden inny. Byłam pewna, że to mężczyzna mojego życia i że z nim chcę spędzić całą moją przyszłość. Wyobrażałam sobie nas jako wspaniałą rodzinę, ja, on i czwórka dzieci: słodka Kamilka, która byłaby ulubienicą mojego wybranka, Nathan (czy Dorian, chuj wie) oraz dwójka kretynów, których imion jeszcze nie wymyśliłam.
-Kochanie o czym tak myślisz?-z moich głębokich myśli wyrwał mnie Stefano, który zapewne kończył robić mi masaż. Nachylił się nade mną i pocałował mnie w czoło.
-Musimy o czymś porozmawiać-oznajmił
-Więc słucham-odparłam nie wiedząc czego mam się po nim spodziewać.
-Zdradzam cię...znowu...przepraszam.
Momentalnie zamarłam, zrobiło mi się słabo, a przed oczami widziałam ciemność. Kolejny raz...ten sam ból.
-Mam cukrzyce nie dociera to do ciebie?!
Wstał jak poparzony i rzucił telewizorem przez okno. Znowu, nie było w tym nic nowego.
Czułam ból..wielki ból. To z nim się pierwszy raz całowałam, pierwszy raz zajęczałam. Kurwa. A on tak fajnie sapał..
-Ja i tak zdycham no masz rację straciłem w twoich oczach no po chuj ci ktoś kto umiera.
Nie mogłam tego słuchać. Zabrałam swoje rzeczy i wybiegłam z kamienicy. Miałam dość jego i co najważniejsze jego dziwnych humorków. Postanowiłam nie wracać od razu do przyczepy, ale odwiedzić Cristiano. Stefano by mnie za to zabił, ale w tym momencie nie obchodziło mnie to.
***
Po 20 minutach dotarłam do mojego przyjaciela. Mieszkał on trochę dalej, więc droga ciągle mi się dłużyła. Zapukałam w drzwi, które mojemu zdziwieniu od razu się otworzyły.
-Widziałem jak szłaś.
-Ciebie też miło widzieć-oznajmiłam z sarkazmem
-Oj no wchodź już.
Jak powiedział tak i zrobiłam. Oczywiście nie obyło się bez kur, które właśnie siedziały na kanapie. Jak ten człowiek to wytrzymuje, przecież to chore.
-Pójdę do łazienki.-oznajmiłam na co mój przyjaciel lekko się skrzywił, jednak ja to zignorowałam. Dopiero później zrozumiałam o co chodziło...
Cała łazienka była obsrana. Cała, calusieńka. Żeby to posprzątać musiałby chyba ktoś zużyć tonę rolek papieru toaletowego. Kurwa to było obrzydliwe. Jak jeden człowiek mógł tak nasrać.
Po chwili zastanowienia zaczęłam jednak przyglądać się jego klocuszkom. Miały niejednorodną fakturę, co oznaczało, że musiał ich właściciel spożywać wiele urozmaiconych posiłków. W dodatku całkiem ładnie pachniało...jak na gówno przystało.
-Nic ci nie jest?-zapytał Cristiano z nutką przerażenia.
-Chłopie ty zamiast dupy masz armatę, która wyrzuciłaby 50 osobową grupę ludzi. Jesteś obrzydliwy
-Daj mi spokój dobra.-powiedział spokojnym tonem, jednak wiedziałam, że go tym uraziłam.
-Cristiano...-zrobiłam smutną minkę z nadzieją, że to na niego zadziała.
-No dobra. Co cię do mnie sprowadza? Na pewno nie kotlety mojej matki zapewne..
-Nie mogę odwiedzić swojego przyjaciela? Błagam...nie zawsze muszę coś od ciebie chcieć.-skłamałam, ale nie miałam już ochoty na kłótnie. Zwłaszcza po dzisiejszej sytuacji ze Stefano.
-Niech będzie, że ci wierzę. Tak na marginesie to mam wrażenie, że ten twój chłoptaś coś ukrywa.
Nawet nie wiecie jak wkurzające jest to, gdy nie chcecie o kimś rozmawiać, a osoba od tak zaczyna o tym kimś mówić.
-Ty się lepiej zajmij sprzątaniem łazienki, a nie wpieprzasz się tam gdzie nie powinieneś.
-To moja wina, że mam problemy i że ciągle mam biegunkę?
Gdy tylko usłyszałam jego pytanie, zaczęłam się śmiać. W dodatku ta jego poważna mina, która świadczyła o tym, że mówił serio.
-Wiesz co, jednak muszę iść.
***
Moim marzeniem było zasnąć we własnym łóżku. Niestety droga do mojej przyczepy wydawała się tak długa, że myślałam, że nie dojdę. W pewnym momencie poczułam dosłownie jak ktoś się na mnie rzucał. Od razu rozpoznałam ten zapach
-Jestem wampirem, teraz już nie uciekniesz...

---------
Jest 1:51, a ja wlasnie skonczylam pisac ten rozdzial. Nienawidze uzywac polskich znakow, wiec docencie to poswiecenie. Jest teraz po 12 bo nie chciałam dodawać rozdziału w nocy. Następny rozdzial nie wiem kiedy bo jutro sadysta, a w czwartek kino.
Trolololo.
Tralalala.
Lalalalala.
Przepraszam nie byłabym sobą gdybym tego nie napisała.
Przy okazji nowa plejlista, myślę, że bardziej wam się spodoba.

24 sie 2015

Część 2, Rozdział I

Perspektywa Claudie
Jak zauważyliście dużo się zmieniło od momentu, w którym związałam się ze Stefano. Była to bardzo ryzykowana decyzja, ponieważ mój ukochany miał dużo długów, które na dodatek ja muszę spłacać do dziś, ponieważ jego 200 złotych, które zarabia w biedronce by na to nie wystarczyło. Dlatego ja, chociaż mogę się poczuć dumna tym, że pracuję na kasie w Mconalds. Jednak teraz, można powiedzieć, że jestem szczęśliwa, iż jestem ze Stefano bez przerwy już 3 dni. Zwykle bił mnie już po jednej dobie, bo a to nie było obiadu na stole, a to przychodził z jakąś nową foczką i krzyczał na całą kamienicę "Zioło, drinki, napalone foczki". Raz by go odzyskać (przepraszam-odrzyskać) musiałam pozować naga i nieogolona by on mógł sobie ustawić nowe zdjęcie na gadu gadu, aby jego jedna znajoma-Nina Dobrev je zobaczyła. Nie wspomnę o tym, że ostatnio nawet kupił telefon za 200 zł z apratem 3 megapixele aby jego zdjęcia główne były lepszej jakości. Szasta tymi pieniędzmi na prawo i lewo, a potem musi mnie prosić o każdy grosz. Ale tak poza tym...to przecież jestem szczęśliwa.
Dziś zaprosił mnie na romantyczną kolację w jego kamienicy, ponieważ nie wiem czy wiecie, ale nie mieszkam z nim jeszcze. Wole swoją przyczepę, w dodatku tam jest Nicole, która zawsze mnie wesprze. No i jeżeli mam być szczera to nie chciałabym mieszkać ze Stefano. W jego mieszkaniu jest brudno, nie raz widziałam przelatującego szczura, jednak on za każdym razem mówi, że to norma i, że nie mam się czym przejmować.
Gdy po skończonej pracy dotarłam do jego kamienicy od razu zapukałam w drzwi mojego chłopaka, chciałam tam jak najszybciej wejść, ponieważ na dworze było zimno, a na dodatek padał śnieg. Na całe szczęście Stefano szybko otworzył i przywitał mnie gorącym uściskiem
-Cześć-odparłam cicho wieszając kurtkę i szalik na wieszaku.
-A co ja twoim kolegą jestem, że ty się tak do mnie odzywasz?-krzyknął tak głośno, że aż się go przestraszyłam. Ach, znowu te jego humorki...
-Nie rozumiem o co ci chodzi...-mruknęłam
-Po prostu mam cukrzyce szmaciaro od 40 lat, co jest w tym niezrozumiałego?-gdy wypowiedział te słowa uderzył ręką w ściane, jednak nic się nie stało, była ona i tak wystarczająco zniszczona.
-Stefano proszę przestań..-wyjęłam z torebki mały bukiecik i wręczyłam mu go-To dla ciebie kochanie, wiem że lubisz tulipany.
Gdy zobaczył jak wręczam mu kwiaty od razu na jego twarzy pojawił się mały uśmiech. Chwycił mnie momentalnie za rękę i zaprowadził w stronę kuchni. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po wejściu do niej to mały stoliczek, na którym leżał obdarty obrus w czerwono białą kratkę, a na nim dwie miski.
-Przygotowałem rosół..
-Och Stefano jesteś taki romantyczny-powiedziałam siadając do stolika. Nachyliłam się nad zupą i poczułam piękny zapach, a mianowicie zapach syr.
-Kochanie proszę powiedz mi jak zrobiłeś tę zupę, bardzo ładnie pachnie, jestem pod wrażeniem.
-A czy to ważne?! Ważne, że nie ma w niej pedofila, który mógłby zabić naszą u
córeczkę. Mam doskonały pomysł!
A on znowu o tym pedofilu, naprawdę czasami ten człowiek mnie przeraża.
-Co to za pomysł?- zapytałam, jednak sama nie wiem czy chciałam znać odpowiedź.
Mój chłopak chwycił mnie za rękę i zaprowadził wprost do sypialni. A właściwie to do salonu...bo tego nie można było nazwać sypialnią.
-Połóż się-powiedział stanowczo, a ja natychmiast wykonałam jego polecenie. Na chwilę zniknął, pewnie udał się do kuchni i jak się okazało nie myliłam się. W rękach trzymał talerz z zupą.
-Zamknij oczy i rozchmurz się.-tak jak poprzednie polecenie, również je wykonałam. Poczułam jak Stefano zaczyna ściągać mi skarpetki. Włożył rękę, prawdopodobnie do zupy, jednak wydawało mi się to dziwne. Zaczął masować moją stopę, ale dziwnym trafem jego ręką była mokra.
-Taki rosołowy masaż pozwoli ci się odprężyć-mruknął cicho.
--------------------------------------
Witam was po krótkiej przerwie. Jeżeli przeczytaliście rozdział, zostawcie ślad w komentarzu bądź na asku.

22 sie 2015

Bohaterowie

Claudie Cristina Smith-mieszkająca na południu kraju, wykształcona sprzedawczyni w najpopularniejszej restauracji na świecie-McDonaldzie. Jest zabójczo zakochana w swoim chłopaku-Stefano Bułeczce. Wiąże z nim duże oczekiwania, jednak ten często ją zawodzi. Przyjaźni się z Cristianem.

Stefano Bułeczka-pewny siebie mężczyzna, ukończył swoją naukę na gimnazjum, iż wstąpił do tajnego gangu gdzie zajmował się sprzedażą nielegalnych środków odurzających. Mieszka nad morzem w północnej części kraju. Jego hobby to po prostu mięso i wykonywane z niego wyroby. Jest w związku od 2 lat z "małymi" przerwami z Claudie Evans
Doda-Music.com – Oficjalna Strona Fanów Dody (Dorota Doda Rabczewska)
Dohota Cristina "Dziunia" Habczewska-mieszkająca razem z Claudią w luksusowej przyczepie, właścicielka Mcdonalda. Uważa Stefano jako idealnego kandydata dla męża Claudie, jednak dopiero po spożyciu dużej ilości alkoholu.
-
 Cristiano Bulwa-niezadowolony ze swojego męskiego ciała, postanowił zostać kobietą. Mimo wszystko nadal czuje się chłopakiem. Przyjaźni się z Claudią, mieszka w piwnicy gdzie razem zw swoimi kurami prowadzą małe gospodarstwo.

16 sie 2015

Reaktywacja



Witajcie drodzy czytelnicy. Dostawałam ogrom wiadomości na temat tego opowiadania, czy zamierzam zrobić reaktywację i dlaczego przestałam dodawać wpisy. Z pewnych powodów nie mogłam w tamtym czasie pisać tego opowiadania, ale dziś wracam do was z świetną nowiną. Opowiadanie będzie miało drugą część-nowych bohaterów i zupełnie nową fabułę. Jednak nie martwcie się-wasi ulubieńcy zostaną. Już niedługo będziecie mogli zobaczyć świeżuteńki jak umyte co dopiero starte trampki jebira, nowy rozdział. Czekajcie z niecierpliwością.